W dzień odpoczynkowy wyszło całkiem sporo kilometrów, przypadkowo;) Ale się nie przemęczałam. Przechadzka miała na celu obejrzenie trasy jutrzejszego Biegu o Podkowę. Trasa urozmaicona, zielona i pachnąca. Po zeszłotygodniowych ulewach zostało kilka kałuż i błoto - niespodzianka po zbiegu;) Zapowiada się ciekawie:)
![]() |
Takich śladów jest tu mnóstwo! (c) 250dni |
![]() |
Ciekawe czy konie też spotkamy?;) (c)250dni |
Dla potwierdzenia, że nazwa biegu nie jest od czapy, załączam najświeższe fotki:)
Ps. dla wrażliwych: proponuję zabrać wysokie skarpety;)
Przejażdżka natomiast miała na celu trening techniczny. Oczywiście na rolkach, bo rower od półtora miesiąca obrasta kurzem. Asfalt na wale wzdłuż Ks. Józefa nadaje się na taki trening w sam raz. Tylko czy ktoś mógłby tu wreszcie pozamiatać, uprzejmie zapytuję?;) Rolki po kolejnej godzinie tego samego wciąż ćwiczenia jakby odrobinę bardziej mnie słuchają... Niemniej jednak trening kończyłam zrezygnowana, chyba nigdy nie nauczę się ładnie jeździć, a stąd już całkiem niedaleko do wniosku, że to w ogóle nie jest sport dla mnie;)