![]() |
Te chwile są z nami... (c) 250dni |
Wracam myślami do wczorajszego treningu w górach. Na ile była to wycieczka biegowa, a na ile trening. Było magicznie, ale były też - przyznam się - takie chwile... z wewnętrznym dialogiem, który brzmiał mniej więcej tak:
- W sumie nie mam przecież po co się sprężać i pędzić, potruchtam sobie spokojnie...
- Ta, teraz to się nie chce, a trening sam się nie zrobi.
- Przecież jest trening.
- Taki trening, przypomnisz sobie na wyścigu każdy dzień, kiedy odpuściłaś...
- Ale coś mnie nogi nie słuchają.
- To nie nogi, przecież wszystko jest w głowie.
- Ale....
- Kolejne usprawiedliwienie? Nie chcę tego słuchać.
- No to przyspieszę za tym zakrętem. Albo za tamtym drzewem...
- Potem będziesz płakać nad statystykami. Przyspiesz teraz.
A najlepsze na koniec, kiedy po chwili odpoczynku jestem skłonna biec jeszcze dalej i dalej, chociaż dopiero co chwilę wcześniej pytałam się sama siebie, co ja tu w ogóle robię;)) Jakiś taki refleksyjny dzień się dzisiaj zrobił...

![]() |
Idealny napój na dzisiaj:) (c) 250dni |
Dzisiejszy trening to ćwiczenia (tradycyjnie jeż, taśmy, brzuszki...) oraz trochę przypadkowa, popołudniowa przejażdżka na rowerze. Piszę przypadkowa, ponieważ właściwie to miałam coś do załatwienia w mieście, i uznałam, że rower będzie bardziej komfortowym środkiem transportu niż komunikacja miejska;) Na koniec przejażdżki rowerowej miałam dodatkową gimnastykę: na osiedlu zabrakło prądu, w związku z czym nie pozostało mi nic innego jak dostać się do domu przeskakując przez dwie bramy. Oczywiście z rowerem.
Ps. Przepis na lemoniadę: schłodzona woda mineralna, łyżka brązowego ziarnistego miodu, sok z połówki limonki, plasterki cytryny lub limonki, świeże liście mięty i ew. melisy cytrynowej.
Ps2. A to do posłuchania - dla dopełnienia dzisiejszego refleksyjnego nastroju.